Zakładania blogu (3)

DZIEŃ 15
Szukam nazwy na swojego bloga. Coś się znajdzie – myślę optymistycznie. Byle nie brzmiało pompatycznie.

Przelatuję słownik synonimów i … wszystko zajęte.
Jutro zagonię dziaciaki do przeglądania antonimów i postraszę, że nie bedzie dobranocki jak czegoś sensownego nie znajdą. 😦

 

DZIEŃ 16
Rozważam nazwy dwuczłonowe. Weźmy takie „Po piachu i po śniegu”. Ale zaraz! Jeśli komuś zrobię komentarz, to wyświetli się ‘„Popiachuipośniegu” powiedział/napisał:’.

Jakoś nie wyobrażam sobie, że coś co nazywa się „Popiachuipośniegu” może cokolwiek mówić, albo pisać.
Najwyżej po piachu albo śniegu coś nabazgrać.
I to nogą.

 

DZIEŃ 17
Nie śpię kolejną noc. Kończą mi się pigułki nasenne. Mam koszmary, że wszystkie sensowne nazwy zostały już zajęte i moje poszukiwania nigdy się nie skończą. Powieści Kafki to wierszyki dla grzecznych dzieci w porównaniu z atmosferą tych snów. (Moje Lepsza upiera się, że to efekt grochu na noc.)

Spoglądam pusto przed siebie… I dociera do mnie, że jestem Panem Horyzontu. Patrzę na wyjściowe założenie, że miało nie brzmieć zbyt wzniośle.
A je…ał to pies!
Mam nazwę.

 

DZIEŃ 18
Szybko orientuję się po innych blogach, że dobrze byłoby pisać po angielsku. Jak już blog będzie sławny, to przecież dobrze, aby był sławny nie tylko w Polsce, ale na świecie – słusznie rozumują mądrzy blogowicze.

Ale ja jestem jeszcze bardziej przewidujący. Co tam cały świat. Należy myśleć w większej skali!

W nocy, przez klika godzin wysyłam latarką informację zakodowaną Morsem: „Trzecia planeta od Słońca. Blog o Bałkanach. Warto czytać”. Najbliższa nas planeta w układzie słonecznym Alfa Centauri jest zaledwie 4,3 roku świetlnego od nas.

Niech się chamy ukulturalnią.
 Spotkanie blogosfery z czymś spoza naszej atmosfery, a nawet jonosfery – rozmarzam się w wizji ambitnego celu… Te tytuły w Superexpresie albo Fakcie: „Blog, który przyciagnął kosmitów!!!”

 

DZIEŃ 19
Na wielu blogach znajduję zakładkę KONTAKT. Początkowo myślę, że wpadli na ten sam pomysł, aby nawiązać kontakt z Alfa Centaurianami, ale nie. Okazuje się, że to kontakt do nawiązania współpracy.

No tak. Ja też skoro postanowiłem robić sławnego bloga, to muszę jakoś zapewnić kontakt, aby nie umknęła mi lukratywna propozycja reklamowa z Hollywood albo Porsche. (Jestem przygotowany, że w pierwszym tygodniu zaczniemy skromnie od Biedronki.)

DZIEŃ 20
Kontakt, kontakt…Eureka! Trzeba uruchomić infolinię czynną 24 godziny na dobę!
Próbuję wybadać jak Moja Lepsza zapatruję się na to, aby rzucić pracę i w nocy czuwać przy telefonie.

Dobrze, bardzo dobrze, że zdecydowałem się najpierw wybadać.

 

DZIEŃ 21
Decyzja w sprawie kontaktu zapada. Uznaję, że blog będzie taki sławny, że zainteresowani będą wynajmować detektywów, by ustalić jak można się ze mną skontaktować.

Dziś będę mocno spał.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii blog podróżniczy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s