10a – Delux Auto Kumanovo

DZIEŃ 10

Poranek budzi nas w wisielczych nastrojach. Zbieramy się dość wcześnie jak na nas, bo koło 9:00 i ruszamy z powrotem do „Deluxe Auto Kumanovo”.

Już się pogodziłem i z tym, że wymienią skrzynię biegów i z tym, że spędzę w Skopje niemal tydzień. I tak cieszę się, że jest sobota, a nie niedziela, bo wtedy auto serwis byłby zamknięty.

Miałem cichą nadzieję, że może łomot ustąpi tak jak dawniej bywało, ale nic z tego. Jazgot jest straszny. Pozostało też wrażenie, że auto zaraz się rozwali. Nie jadę szybciej niż 40-50 km na godzinę, bo boje się, że faktycznie coś złego się wydarzy. Kiedyś miałem Ładę i w czasie jazdy odpadło mi …koło. Ponieważ jechałem rozsądnie, to nic mi się nie stało. Samo koło trafiło w maskę innego auta robiąc nieduże straty.

Posuwamy się autostradą na poboczu z migającymi światłami awaryjnymi. Na szczęście ruch jest niewielki, ale i tak jest niebezpiecznie. Normalnie jechałbym bocznymi drogami, ale nie mam dobrej mapy, a nie zamierzam błądzić. Wydaje się, że teraz każdy przejechany kilometr tym autem to sukces.

Szczęśliwie docieramy do serwisu. Mówię Draganowi, że teraz auto ładnie hałasuje non-stop. Wsiada do auta i jedziemy na małą przejażdżkę. Rumor nie ustaje. Dragan każe nam iść na górę serwisu, do „saloniku dla czekających”, a sam chce to pokazać mechanikowi, bo już nie wygląda na skrzynię biegów.

Podejmujemy różne próby zabicia czasu:

Po dłuższym czasie przychodzi do nas Dragan i mówi, że to faktycznie może być zgłob i że wymienią wszystkie, bo nie są pewni który dokładnie. Trochę cała sprawa potrwa, gdyż po części musi skoczyć do Skopje. Oddychamy z ulgą: nie trzeba będzie czekać tyle dni, nie trzeba będzie ponosić strasznych kosztów wymiany skrzyni biegów…

Spędzamy w salonie 6 godzin. Jemy, śpimy, pijemy kawę z lokalnego barku, zamawiamy poprzez Dragana pizzę. Czas leci… Właściwie to przydaje nam się te kilka godzin zupełnego bezruchu. 9 dni jesteśmy już w drodze –dobrze trochę zwolnić…

Można też popatrzyć na dół i zastanowić się, które nowe auto byśmy sobie kupili, gdybyśmy mogli pozostawić tu nasze stare na złom:

Koło 16:00 przychodzi Dragan i mówi, że wszystko gotowe. Wymienili wszystkie 4 zgłoby na przedniej osi. Oto winowajca: zgłob, czyli przegub:

Naprawa kosztuje nas 1200 zł. I tak jestem zadowolony, że nie więcej. Zapewne poza autoryzowanym serwisem wyszłaby o połowę mniej, ale nie jestem tego pewien. Później, w domu doczytam, że przegub generalnie powinien hałasować jak się ostro skręca autem – niestety nasze zgłoby czasami tak robiły, ale tylko czasami… Dowiem się też, że wrażenie rozpadania się auta pojawia się wtedy, gdy zepsuty jest wewnętrzny zgłob.

Decyzja, aby wczoraj nie naprawiać skrzyni biegów okazała się słuszna. 😆

Czy to koniec zmartwień motoryzacyjnych na tych wakacjach? Okaże się, że nie… Ale teraz o tym nie wiemy. Ruszamy w słodkiej nieświadomości na południe, nad Jezioro Prespa!


CIĄG DALSZY>>>

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Macedonia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.