25 Kanion Uvac – serbski cud natury

DZIEŃ 24

Rano, już niemal spakowani i gotowi odjechać, zostajemy wezwani do recepcji, gdzie okazuje się, że przysługuje nam śniadanie. Niestety już zdążyliśmy się najeść w pokoju, więc machamy na to ręką zdumionej recepcjonistce.

Podążając za małymi tabliczkami kierujemy się w stronę kanionu Uvac, który jest tylko kilometrów za miastem. W pewnym momencie trzeba zjechać z asfaltu na szutrówkę i tu zaczynają się schody. Wysiadam z auta, aby przeanalizować nawierzchnię na przestrzeni kilkuset metrów. Dochodzę do wniosku, że istnieje niemal pewność, iż nasze podwozie zostanie poobijane. Cóż więc robić? Zostawiamy auto i ruszamy na piechotę.

Pogoda jest fajna, widoki też niczego sobie, więc dlaczego się nie przejść.

Po około 20 minutach docieramy do kempingu, który położony jest na początku kanionu. Okazuje się, że niektóre osobówki przebiły się do tego miejsca, ale przypuszczam, że nie miały tak niskiego zawieszenia jak Skoda.

Właścicielką kempingu jest Serbka, która chyba miała kiedyś męża (chłopaka?) Polaka. Pisze „chyba”, bo mało rozumiem z tego co świergocze. Serbka widząc pustkę moich oczu zaczyna nawijać raczej do Mojej Pięknej, pokazuje jej mapę (tak jakby dla Mojej Pięknej pokazywanie na mapie coś znaczyło) i dalej świergocze. A Moja Piękna tłumaczy mi, że do dobrego miejsca widokowego jest stąd 1,5 godziny spaceru. Serbka trochę próbuje nas do niego zniechęcić, a zachęcić do popłynięcia łódką, którą będzie sterował jej syn. Grzecznie odmawiamy, bo wiem, że ten kanion koniecznie należy zobaczyć z góry.

No to ruszamy dalej, aby wkrótce natknąć się na cuda natury i dzieła ręki ludzkiej:

Pomysł kobiety sikającej wodą ze źródełka, przypomniał mi Dubrovnik, gdzie była podobna rzeźba.

Spacer jest łatwy, wydeptaną ścieżką wśród paproci:

Powoli pojawiają się pierwsze widoki na kanion:

Tu chyba kolejne miejsce do biwakowania:

Kiedy pojawia się konik, robi się romantycznie:

W jednej z dolinek jest ławeczka na odpoczynek i drugie śniadanie. W przepływającym obok strumyku znajdujemy małego raka – dowód na to jak czysta jest tu woda:

No i cóż… Robi się coraz ładniej. Pozostaje patrzeć i podziwiać:

Włóczące się luzem bydło i konie, oraz bramki do zamykania pastwisk, przypominają mi mój ukochany Dartmoor w Anglii:

I oto jakaś zagubiona osada:

Za nią znajduje się ów wspomniany prze Serbkę punkt widokowy:

I tu gdzieś powstało ostatnie zdjęcie z quizu na pierwszej stronie…

No i niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego w przewodniku Pascala lub Michelina nie ma nawet wzmianki o kanionie Uvac?! Czy tylko dlatego, że niemieccy turyści emeryci nie wytrzymaliby 3-godzinnego marszu tam i z powrotem? Właściwie to mogliby tą łódką popłynąć! Tak czy siak, nawet w uznanych wydawnictwach, zdarza się bylejakość i odwalanie.

Wracamy do auta zerkając na sępy, które są jednym z symboli kanionu Uvac:

Resztę dnia pędzimy bez przygód w stronę Polski, aby po północy dotrzeć na autostradę i przespać się w aucie gdzieś między Belgradem a Novi Sadem.


CIĄG DALSZY>>>

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Serbia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „25 Kanion Uvac – serbski cud natury

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s