9a – Kratovo – miasto mostów i wież w wulkanie

DZIEŃ 9

Żegnamy Probistip i jesteśmy z powrotem w Kratovie. Nazwa miasta może pochodzić tylko od dwóch rzeczy: od krat, albo od krateru. Akurat tutaj ważne jest to drugie – miasto powstało w kraterze wygasłego wulkanu. Ale nazwa Drutovo też miałaby swoje uzasadnienie:

Ścieżka z lawy? A czemu nie!:

Przed wyjazdem widziałem kilka zdjęć Kratova i wydały mi się na tyle interesujące, by tu zaglądnąć. Teraz konfrontuję tamto wrażenie z rzeczywistością i czuję, że się nie pomyliłem.

Nie jest to miasto ładne nachalną urodą, o nie… Ale ma swój styl oparty o zrujnowane domy z poprzedniego wieku, które tu się rozpadają, tam rozłażą, a gdzieś indziej jeszcze trwają, wbrew prawom murarki i grawitacji. Wszystko naznaczone biedą, niczym sosem, który scala wraki domostw i daje im bardziej homogeniczny charakter.

Ludzka inwencja w łataniu dziur, przeróbkach, dodawaniu lub likwidowaniu okien i drzwi, instalowaniu anten, drutów, rynien, i czegóż tam nie, to kolejny element miasta, który sprawia, że czuję się tu dobrze i dwugodzinny spacer po mieście daje mi dużo przyjemności.

Oczywiście są tu też zabytki, ale jakby ich nie było, to Kratovo – przerzucone chaotycznie nad licznymi dolinami – nadal miałoby swojego ducha. Rzek (strumyków raczej) w mieście jest przynajmniej cztery, mostów co najmniej dziesięć, a wież obronnych sześć.

Wież było nawet dwanaście i gdyby się zachowały, mówilibyśmy dziś o macedońskim San Gimignano.

Nie miały one schodów na kolejne piętra, dlatego obrońcy wycofujący się na wyższe piętra, mogli z powodzeniem podciągać drabiny i dalej bronić kolejnej kondygnacji. W późniejszych czasach wieże służyły jako magazyny rudy żelaza. Dziś łączy je fakt, że wszystkie są zamknięte.

Mosty w większości zatraciły swoje otomańskie cechy, ale niektóre historia oszczędziła.

Snując się po uliczkach Kratova i ruszając wyobraźnią, można spotkać Rzymian, którzy nazywali je Kratiskara, albo kupców Bizancjum, którzy na ważnej drodze miedzy Istambułem a zachodnią Europą, zatrzymywali się w Kratis na odpoczynek. Jeszcze w XIX wieku było tu podobno 350 sklepów i ponad 50 tysięcy mieszkańców, a dziś jest ich około 10 tysięcy.

Można natknąć się na sułtana Murada I, który doceniając rangę miasta, zaglądnął tutaj, podążając ku bitwie na Kosowym Polu. W Kratovie modlił się do Allacha w prawosławnej cerkwi św. Michała Archanioła. Allah nie wysłuchał modłów, bo Murat zginał, ale bitwę wygrał jego syn Bajazit, który przekształcił cerkiew w meczet. Dziś nie ma już śladów po nim.

A ta cerkiew św. Jana Chrzciciela przyciąga swoją kolorystyką:

Można pogadać z powstańcami Karpoša, którzy zbuntowali się przeciw sułtanowi w 1689, ale skończyli z uciętymi głowami na moście w Skopje. Zatrzymało to rozwój miasta, które od rzymskich czasów słynęło z wydobycia złota, srebra, miedzi i żelaza. Po powstaniu Turcy zamknęli kopalnie, chcąc ukarać górników za stanięcie u boku powstańców.

Włócząc się po resztkach carsiji (dzielnicy tureckiej) można też natknąć się na św. Jerzego z Kratova, który urodził się tu i był cenionym złotnikiem. Uciekając przed prześladowaniami przeniósł się do Sofii, gdzie spłonął na stosie w 1515, gdyż nadal nie chciał przejść na islam.

Mieszkańcy tej krainy mówią dialektem zwanym torlak, mającym cechy bułgarskiego, serbskiego i macedońskiego.

Jak można się domyślić z mapy (wikipedia), dla Bułgarów torlak jest dialektem języka bułgarskiego, dla Serbów języka serbskiego, a dla Macedończyków języka macedońskiego. Gdyby torlakiem mówiono jeszcze na terenie Polski, zapewne byłby też traktowany jako dialekt języka polskiego.

Ciekawe, że z języków słowiańskich tylko bułgarski, macedoński i właśnie torlak, zatraciły odmianę rzeczownika, czyli mówi się tam o kryzys, walczy z kryzys, zapobiega kryzys, itp.

Jak widać, bez odmieniania, wyrażenia te są nadal zrozumiałe, a więc infleksja jest często zjawiskiem zbędnym z punktu widzenia komunikacji. Jest nadzieja, że za tysiąc lat lub dwa, odmiana rzeczowników zniknie także z języka polskiego, tak jak powolutku zaczynają znikać ogonki (To, że niektórzy nakazują ich używanie na swoich forach, jest właśnie świadectwem, że proces się zaczął, Mocium Panie…)

Jeśli sądzicie, że za poniższym miejscem parkingowym jest przepaść to macie rację. Wyobrażacie sobie jakie nerwy ma ten kierowca, który codziennie tu parkuje, czasami zapewne i w nocy, mając może dwadzieścia centymetrów marginesu błędu? Nie zadzierajmy z Macedończykami:

Piękno tkwi w szczegółach:

To chyba chmiel się suszy:

PS

Jeszcze o zatracie odmiany rzeczownika.

Angielska wikipedia wspomina, że w bułgarskim wciąż istnieje wołacz dla rzeczowników rodzaju męskiego (a więc „Hej Iwanie!”, raczej niż „Hej, Iwan!”), oraz rzeczowników żeńskich w liczbie pojedynczej. Ale z tymi żeńskimi to lepiej uważać, bo napisali też, że jest tendencja by ich unikać, i jak zawołasz (jeśli Twoja Lepsza Ci pozwoli, oczywiście), „Hej, Eleno”, zamiast „Hej, Elena!”, to możesz po buzi dostać, bo to zabrzmi obcesowo.

O macedońskim w polskiej wikipedii napisali „daleko posunięty zanik deklinacji – w żywym użyciu pozostają jedynie formy mianownika (i synkretycznego z nim biernika) oraz wołacza„, ale z kolei na jakiejś macedońskiej stronie (dziś już nie funkcjonuje), napisali, że istnieje celownik i biernik w odniesieniu do rzeczowników własnych. No i bądź tu mądry! 😦

O torlaku w angielskiej wikipedii też napisali, że w formie absolutnie bez przypadków istnieje tylko w swojej południowej formie.

Reasumując, jeśli założymy poprawność źródeł, to wychodzi, że do końca precyzyjne stwierdzenie brzmi, iż jedynie południowy dialekt torlaka jest całkowicie pozbawione odmiany rzeczowników, a w macedońskim i bułgarskim mamy tylko jakieś szczątkowe pozostałości.

Ale najlepiej samemu się nauczyć wszystkich tych trzech języków w kilku dialektach i potwierdzić powyższą obserwację. 🙂


CIĄG DALSZY>>>

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Macedonia i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „9a – Kratovo – miasto mostów i wież w wulkanie

  1. kawairakija pisze:

    „mówi się tam o kryzys, walczy z kryzys, zapobiega kryzys, itp.
    Jak widać, bez odmieniania, wyrażenia te są nadal zrozumiałe, a więc infleksja jest często zjawiskiem zbędnym z punktu widzenia komunikacji.”

    Hola, hola!
    A takie zdanie „Rozwój zapobiega kryzys” to oznacza, że dzięki rozwojowi nie ma kryzysu, czy że z powodu kryzysu nie ma rozwoju? Ja tam sobie cenię polską bezproblemowość jeśli chodzi o składnię i likwidować deklinacji nie pozwolę.

    Tak samo, jak Deklinacji likwidować nie pozwolę, nie pozwolę likwidować deklinacji, a przede wszystkim nie pozwolę deklinacji likwidować.

  2. panhoryzontu pisze:

    „A takie zdanie „Rozwój zapobiega kryzys” to oznacza, że dzięki rozwojowi nie ma kryzysu, czy że z powodu kryzysu nie ma rozwoju?”

    Języki, które wyeliminowały deklinację rozwiązały problem: rzeczownik przed orzeczeniem oddziałuje na rzeczownik po orzeczeniu: Progress prevents a crisis. Tak więc możesz spać spokojnie.

    Także z tego powodu, że język jest żywym tworem, który w małym stopniu poddaje się komisjom do spraw czystości języka i zrobi to, czego chce większość jego użytkowników.
    (A pierwsze i tak umrą polskie ogonki. 🙂 )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s